Nie wiem jakie zabawy z dzieciństwa były Twoimi ulubionymi, ale mi zawsze w ich trakcie towarzyszyła zasada: "brudne dziecko - szczęśliwe dziecko". Nie wiedzieć czemu moi rodzice zawsze byli do niej sceptycznie nastawieni.
Kultowe duńskie klocki LEGO nie przez jednego wykorzystane do budowy fortecy, miasta czy pociągu, postanowiłam wykorzystać w zupełnie inny sposób. Zgodnie z hasłem pop art'u by przedmiot banalny stał się niebanalnym i one otrzymał ode mnie nowe życie. Odważnie i z podniesionym czołem wkrocz na salony z klockami LEGO. Skandynawska część towarzystwa będzie z pewnością oczarowana :)
Wyzwanie pop art'owe - odsłona trzecia i ostatnia.
Wyzwanie pop art'owe - odsłona trzecia i ostatnia.


CIEKAWA;)
OdpowiedzUsuńdziękuję :)
UsuńPomysł oryginalny, życzę powodzenia! :)
OdpowiedzUsuń:)
UsuńPomysł świetny :)
OdpowiedzUsuńhttp://veneaa.blogspot.com/
lego <3
OdpowiedzUsuń"Brudne dziecko - szczęśliwe dziecko", a później biegać do lekarza, bo chore na jakieś ustrojstwo... No cóż, są różne metody wychowawcze, nie czepiam się... Musiałem to z siebie wyrzucić, ale nadal podtrzymuję -> lego <3.
OdpowiedzUsuń